Notice: Use of undefined constant d - assumed 'd' in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/komputer/showa.php on line 2

Notice: Undefined variable: menu in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/komputer/menu.inc on line 23

Notice: Undefined variable: szczegoly in /home/admin/domains/katolik.pl/public_html/komputer/showa.inc on line 28
 

   Prawo
 powrót
Po co dopłacać?

Po co dopłacać do wersji BOX?

Funkcjonalnie Windows Vista Home Edition OEM niczym nie różni się od tej z dopiskiem BOX. Jest natomiast różnica w cenie, i to niebagatelna bo wynosząca aż 640 zł!

ErykAigo


Original Equipment Manufacturer, w skrócie OEM, najprościej przetłumaczyć Jako "wytwórca oryginalnego sprzętu". W przypadku producentów urządzeń komputerowych termin ten stosuje się na określenie wytwórców pecetów, którzy sprzedają wersje OEM oprogramowania jako standardowe wyposażenie składanych maszyn. Aplikacje OEM oferowane bywają także w komplecie z niektórymi komponentami, np. dyskami twardymi. Takim wbudowanym oprogramowaniem są często produkty giganta z Redmond, takie jak system operacyjny Windows czy pakiet Office.

W praktyce oznacza to, że kupując maszynę z zainstalowanym systemem maszynę z zainstalowanym systemem OEM, otrzymujemy w pełni działający komputer. W pakiecie znajduje się też krążek instalacyjny, ale umieszczonego na nim programu nie uda się aktywować na żadnym innym sprzęcie poza tym, który zakupiliśmy razem z oryginalnym systemem. Wersje, które nie są związane z konkretnym sprzętem, nazywa się wersjami BOX, co po angielsku oznacza "pudełko". I faktycznie są one najczęściej pakowane w oddzielne pudełko, którego wersje OEM - m.in. z powodów oszczędnościowych - nie mają.

Tak przynajmniej było do tej pory, bo wraz z premierą Windows Vista pojawiła się jej pudełkowa wersja OEM, którą można samodzielnie kupić w sklepie. Sprawą nie warto by sobie zawracać głowy - ot, kolejna sztuczka marketingowa o niejasnym dla przeciętnego użytkownika celu - ale olbrzymia różnica w cenie jest intrygująca. Pudełko z Windows Vi-sta Home Edition OEM kosztuje bowiem 339 zł, a za to samo pudełko w wersji 339 zł, a za to samo pudełko w wersji "pudełkowej" (BOX) zapłacimy 979 zł (równie duże różnice są przy pozostałych odmianach Visty). W pierwszym odruchu stukamy się w głowę: kto przy zdrowych zmysłach dopłaci za to samo? Jednak wbrew pozorom ta oszczędność pociąga za sobą istotne konsekwencje.

***

OEM ZWIĄZANY Z PŁYT

- Zasadnicza różnica pomiędzy wersją OEM a BOX polega na tym, że ta pierwsza przypisuje się do płyty głównej w czasie rejestracji - mówi Edyta Tercjak z działu sprzedaży firmy Microsoft Polska. Tego przypisania nie będziemy w stanie usunąć.

Płyty głównej zbyt często się nie wymienia - zazwyczaj kupując nowy komputer. Należy jednak wziąć pod uwagę, że ostatnia wersja Okienek - XP - dostępna jest na rynku od prawie 6 lat. Średnio przez ten okres zmienialiśmy komputer 3 razy. Decydując się na wersję OEM, należało więc 3--krotnie zapłacić za Windows XP, co sumarycznie okazuje się droższe od wersji BOX.

WSPARCIE MICROSOFTU

Kolejną różnicą między wersjami OEM i BOX jest wsparcie techniczne. Klientom "pudełkowym" zapewnia je infolinia Microsoftu; w wypadku kopii dołączanych do komputerów udziela go producent sprzętu. Wielkie korporacje prowadzą centra pomocy dla klientów, zaś mali i średni "składacze" - już nie. Niekiedy tym wytwórcą sprzętu jesteśmy my sami - tak się dzieje, gdy samodzielnie składamy komputer, do którego dokupiliśmy wersję OEM. Wtedy nie ma co szukać pomocy w Microsofcie.

KOMPLETNA LIPA?

- Dla mnie to ewidentna ścierna - pisze do nas Arkadiusz Łęcki, licealista z Warszawy. - Po prostu Gates dokładnie wie, że nie sprzeda w Polsce Visty za 1000 zł, więc sprzedaje - niby z jakimiś obostrzeniami (a to przecież kompletna lipa, bo zawsze można podmienić przy rejestracji dane płyty i OEM pójdzie na nowym kompie) -za jedną trzecią ceny. De facto więc i tak sporo zarabia, trzy stówy za legalną Windę Polak może jeszcze znieść.

PODMIANA DANYCH PŁYTY

Z tą opinią nie zgadza się student elektroniki Janusz Biały: - Informacje o modelu są przechowywane w pamięci EPROM, więc teoretycznie można tam wgrać inny nagłówek, żeby Windows rozpoznał ją jako płytę, na której wersja OEM została instalowana pierwotnie. Problem w tym, że płyta z innym nagłówkiem będzie traktowana przez Windows podczas instalacji jak oryginał i będzie on się starał wgrać odpowiednie do niej sterowniki, a to doprowadzi do zawieszenia się instalatora.

W programach o prawie stanowi licencja

Michał Kołodziejczyk, adwokat odpowiadający na pytania związane z problemami prawa komputerowego:

- Kupując oprogramowanie, godzimy się na warunki jego użytkowania postawione przez producenta, jeśli zaś je łamiemy, lub - eufemistycznie mówiąc - obchodzimy, to nie powinniśmy być zdziwieni pretensjami z tego tytułu i skierowanym przeciw nam roszczeniem odszkodowawczym.

Aby znaleźć odpowiedzi na pytanie zawarte w artykule, wystarczy lektura porównawcza umowy licencyjnej OEM i B0X. Podstawowa różnica polega na tym, że kupując wersję OEM, godzimy się na to, iż program będzie przypisany do jednego, konkretnego urządzenia, zatem nie wolno nam instalować go na innym komputerze. Nie możemy też przekazać programu komuś innemu, chyba że z całym urządzeniem.

Wersja BOX natomiast daje dużo więcej swobody: możemy wielokrotnie zmieniać komputer i legalnie instalować program (po wykasowaniu ze starego sprzętu). Wolno nam też go przekazać osobie trzeciej. Wybór zależy od stylu użytkownika i oczywiście zasobności portfela.


Ścigają za udostępnianie. Czy możesz trzymać ściągnięte filmy?

Witam, chciałam się dowiedzieć, czy to prawda, że policja nie może mi nic zrobić za samo ściąganie filmów, muzyki itp, jeśli mam je tylko na własny użytek (tzn. nie udostępniam ich innym użytkownikom sieci i nie rozpowszechniam ich publicznie)?
Martyna

W grę wchodzi tu instytucja tzw. dozwolonego użytku prywatnego, stanowiąca wyjątek od ochrony praw autorskich. Trzeba przy tym jednak pamiętać, że zakres dozwolonego użytku należy interpretować ściśle. Wykluczona jest dystrybucja utworów lub ich komercyjne wykorzystywane. Dozwolonym użytkiem nie są też objęte programy komputerowe.

1200 zł za nielegalne użycie. Uważaj ze zdjęciami w Internecie

Jakieś 3 lata temu zrobiłem koledze prostą stronę internetową na której umieściłem dwa zdjęcia. Były to zrzuty mapy drogowej Polski z zaznaczoną siedzibą jego firmy. W zeszłym tygodniu kolega otrzymał list z zawiadomieniem o naruszeniu praw autorskich. W liście wyszczególniono paragrafy, jakim podlegało owo naruszenie. Po kontakcie z firmą mającą prawa do tego programu dowiedział się on, że musi zapłacić około 1200 zł kary za brak licencji umożliwiającej kopiowanie.

Oczywiście zdjęcia te umieściłem tam bez pojęcia o naruszeniu prawa Czy ma jakiekolwiek znaczenie fakt, że podczas instalacji tego programu nie ma żadnej informacji po polsku o zakazie kopiowania? Czy są jakiekolwiek szanse na to, aby obyło się bez kary finansowej? Dodam, że po interwencji zdjęcia zostały od razu usunięte.

Czytelnik

Zgodnie z art. 79 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, twórca może żądać od osoby, która naruszyła jego autorskie prawa majątkowe, zapłacenia podwójnej, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione, potrójnej wysokości stosownego wynagrodzenia z chwili jego dochodzenia. Brak ostrzeżenia o "zakazie kopiowania" w trakcie instalacji trudno uznać to za wiarygodne usprawiedliwienie - czytelnik po prostu nie zadał sobie trudu zapoznania się z licencją.

Co do wysokości kary, to bez bliższych szczegółów trudno ocenić, czy 1200 zł w tym wypadku jest adekwatne do podwójnego, czy potrójnego "stosownego wynagrodzenia o którym mówi przepis. Wskazówką może być wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 marca 2004 r. (II CK 90/2003), w którym stwierdzono, że za wynagrodzenie stosowne w rozumieniu art. 79 ustawy o prawie autorskim należy uznać takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby autor, gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia.

Stary soft pod ochroną. Prawo autorskie działa od pół wieku

W Polsce odpowiednią ustawę o prawie autorskim wprowadzono w lutym 1994 r. Czy można (do użytku prywatnego) legalnie używać programów wydanych przed tą datą? Np. aplikacji wydanych w 1991 czy 1992 r.? Czytałem o Abandonware - licencja ta już pozwala dowolnie używać programów i gier napisanych pod Amigę. Jak to jest z PC, czy w domu można używać programów, które "kiedyś" nie były darmowe? Jaka jest profesjonalna opinia prawna na ten temat?
patrix007

To, że obecnie obowiązująca ustawa została uchwalona w 1994 r., nie oznacza, że wcześniej prawa autorskie nie podlegały ochronie. Obowiązywała bowiem ustawa z 10 lipca 1952r. o prawie autorskim. A zgodnie z art. 124 przepisów przejściowych, jeśli w momencie wejścia w życie obecnej ustawy prawa autorskie do utworów nie wygasły, to mają do nich zastosowanie również jej przepisy.

Trochę z prawa, trochę z lewa

Transakcja na Allegro to umowa wiążąca. Ostatnio zapadł ciekawy wyrok w sprawie sporu dotyczącego transakcji w portalu allegro.pl. Przedmiotem aukcji był kilkuletni, luksusowy samochód terenowy, który ostatecznie został wylicytowany za kwotę nieco ponad 23 tysiące złotych. Do przekazania samochodu jednak nie doszło, ponieważ sprzedający stwierdził, że zapomniał zastrzec ceny minimalnej (około 40 tysięcy złotych), a potem zepsuł mu się modem i nie mógł tego poprawić - natomiast za taką cenę na pewno by nie sprzedał.

Wobec takiego dictum zwycięzca aukcji oddał sprawę do sądu, żądając bezwarunkowego wydania samochodu. Sąd przyznał mu rację, gdyż uznał, że wygrana licytacja w internetowym serwisie aukcyjnym Allegro to pełnoprawna umowa kupna-sprzedaży, ze wszystkimi jej konsekwencjami. Kodeks cywilny przewiduje bowiem możliwość składania oświadczeń woli na odległość w formie elektronicznej, co jest wystarczające do wywołania skutków prawnych przy transakcji dotyczącej samochodu. Argument o zepsutym modemie nie został potraktowany poważnie. Zwycięzca licytacji zamierza wyegzekwować orzeczenie zaraz po jego uprawomocnieniu.

Operatorzy wymieniają telefony. Zazwyczaj gdy telefon się zepsuje, klienci są odsyłani przez operatora sieci do przedstawiciela handlowego, u którego dokonano zakupu, przedstawiciel z kolei odsyła do producenta, producent do operatora itd. Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli rozstrzygnął, że w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego faktycznym sprzedawcą jest jednak operator sieci i to on powinien pomóc swojemu klientowi również odnośnie wady telefonu. Wyrok jest prawomocny. A więc jeśli kupiłeś wadliwą komórkę w promocji, egzekwuj naprawę u operatora

Naloty na domy to wyjątek. Policja dementuje krążące po e-fotach plotki o nalotach na mieszkania osób prywatnych w celu sprawdzenia legalności oprogramowania. Tego typu pogłoski pojawiały się coraz częściej wśród internautów, z których część zdawała się czerpać wręcz sadystyczną przyjemność w straszeniu innych rzekomo własnymi historiami.

Policja jednak zapewnia, że koncentruje się głównie na wykrywaniu produkowanych na masową skalę płyt z pirackimi kopiami programów, filmów, utworów muzycznych oraz namierzaniu osób i firm, które z tego procederu uczyniły źródło zysków.

Artykuł pochodzi z CHIP nr 4/2007 r


 

 

Kontakt i o nas | Wspomóż nas | Reklama | Księga Gości

Copyright (C) Salwatorianie 2000-2011